sobota, 6 lipca 2013

Wakacyjno-pożegnalnie

Hej...
ciekawe czy ktoś to w ogóle przeczyta...
Miał się tu pojawić rozdział no, ale same widzicie, że tak się nie stało i  już nie stanie, choć próbowałam pisać to niestety nie wyszło. To ostateczna decyzja. Teraz zaczynam nowy etap w życiu, skończyłam gimnazjum i idę dalej. Ten blog bardzo dużo mnie nauczył, tego jak ważna jest wiara w ludzi, mobilizacja i chęć sprawienia komuś małej przyjemności przez napisanie czegoś co mogłoby mu się spodobać. Nie wiem jak Wam dziękować za to, że pozwoliliście mi przeżyć tą cudowną przygodę. Nigdy tego nie zapomnę i nie usunę tego bloga, żeby był dla mnie pamiątką, a czymś nowym dla kogoś kto przypadkiem zbłądzi w internecie i się na niego natknie.
Dziękuję Wam za każdy komentarz i wolną chwilę, którą poświęciliście na czytanie moich wytworów wyobraźni.
Pamiętajcie, nie ma rzeczy niemożliwych ;) Są tylko te, które wymagają od nas odrobiny ryzyka i odwagi. Nie bójcie się spełniać swoich marzeń, podążajcie za nimi i cieszcie się z małych rzeczy, bo życie jest piękne ;D

Jeszcze raz DZIĘKUJĘ Wam !

To już ostatni post na tym blogu więc mogłabym przedłużać, ale nie chcę. To już chyba wszystko...



Wasza zuza11
xoxo.

niedziela, 17 lutego 2013

Zawieszam


Mam dla Was niestety złą wiadomość...
Tak sobie obiecywałam, że w ferie wszystko nadrobię, a co z tego wyszło?
Zawieszam bloga.
Główny powód to brak weny, siadam, patrzę na ostatnie zdanie i nic. Kompletnie nic. Próbowałam znaleźć inspiracje, ale w pisaniu tego opowiadania mi nie pomogła. Dlatego na razie o ile w ogóle będę coś pisać, to zapraszam na Timefor magic.
Naprawdę nie chcę tego robić, ale nie mam innego wyjścia. Nie chcę dodawać tu czegoś, czego nie da się czytać.

Wiem, jestem beznadziejna, przepraszam...
Nie wiem kiedy tu wrócę, ale postaram się jak najszybciej, na razie muszę ogarnąć kilka spraw.
Pamiętajcie, że Was kocham i nigdy nie zapomnę o Was, nawet jeśli już tu nic nie dodam.
Dziękuję Wam za wszystko!

btw. znacie jakieś inspirujące piosenki? ;>

czwartek, 7 lutego 2013

Holding on to a dream 4. Gotowy, by pójść i przekroczyć linię, czuję to głęboko w środku


     *muzyka*


     Jeśli nie mogę z nią być, to niech mnie chociaż pocałuje. Jeden niewinny raz. Czy to aż tak wiele? Wydaje mi się, że nie. Z tą myślą zdmuchuję świeczki, a kiedy z każdej z nich unosi się niewielka, szara smuga dymu moi przyjaciele biją mi brawo.
     - Czas na toast! – ogłasza Jay i otwiera butelkę szampana, czemu towarzyszy charakterystyczny odgłos. Nalewa do trzech kieliszków musujący napój, a czwarty wypełnia po brzegi Fantą. W końcu wśród nas jest niepełnoletnia, Nells. Choć przewyższa starszych od siebie swoją dojrzałością, nie powinna pić alkoholu. Ma na to jeszcze dość czasu w swoim życiu. 
     - Twoje zdrowie Tom! – mówi Hope i unosi do góry kieliszek, wszyscy powtarzają za nią ten gest.
     - Za naszą, przyszłą gwiazdę! – dodaje z uśmiechem blondynka, co mnie trochę zawstydza.
     Wypijam szampana i otwieram prezent od Nelly. To stroik do gitary. Na pewno się przyda, nie zaprzeczę. W tym czasie blondynka dzieli symboliczny tort na cztery kawałki i każdego obdarowuje małym talerzykiem z jednym z nich. Kiedy podchodzi do mnie dziękuję jej i posyłam uśmiech, który odwzajemnia. Jest cudowna. Cieszę się, że ją mam.


     Po obiedzie składającym się z trzech rodzajów pizzy rozsiadamy się przed telewizorem. Nie żeby mi się jakoś ten pomysł specjalnie podobał, ale jeśli oni tego chcą, to ok. Wybór pada na jakąś komedię, której tytułu nie znam. Nawet śmieszna, ale nie na tyle, żebym spadł z kanapy. Kiedy seans dobiega końca, Jay rozdaje naszej trójce po butelce piwa i wznosi toast za najlepszą paczkę pod słońcem. Od razu robi mi się cieplej na sercu. Przyjaciele to jednak zawsze potrafią poprawić humor.
     - Może zagramy w butelkę? – proponuje Nells.
     - Dlaczego nie… - odpowiadam i wszyscy z kanapy i foteli przenosimy się na dywan.
     - Tu się nie będzie kręcić – stwierdza Hope.
     - Weźmy tą – odzywa się Jay i kładzie na środku dywanu pustą, plastikową butelkę po wodzie mineralnej.
     - Ok. Kto zaczyna? – pytam i wymieniam spojrzenia ze wszystkimi zgromadzonymi wokół mnie, jednak nikt nie wydaje się być zainteresowany moim pytaniem. – W takim razie ja pierwszy.
     Kręcę przedmiotem, który po kilku sekundach zatrzymuje się zwrócony zakrętką w stronę Hope. Rudowłosa nie ukrywa radości.
     - Wyzwanie! – uprzedza moje pytanie.
     - Mhmm… - zamyślam się na moment. Co mogę dla niej wymyślić? Na pewno nie karzę jej całować Jamesa, który z tego co wiem jest zainteresowany kimś innym. – Wiem – przerywam ciszę i spoglądam w stronę Hope z cwaniackim uśmieszkiem. – Idź obok, do mojego sąsiada Kevina i powiedz, że chcesz spędzić z nim wakacje na Bahamach. To miły siedemdziesięciolatek, ta propozycja na pewno mu się spodoba – dodaję, nie mogąc powstrzymać się od śmiechu.
     - Żartujesz, prawda? – upewnia się. Widzę na jej twarzy poważną obawę.
     - Nie kochana – rozwiewam jej wątpliwości – Idziesz do Kevina! – nakazuję – Inaczej będziesz musiała wypić za moje zdrowie – dodaję, wskazując na butelkę wina, które właśnie przyniósł Jay. Kiedy on w ogóle zniknął? Człowiek ninja normalnie… - To jak? Idziesz czy pijesz? – pytam, unosząc brew.
     - Daj to – mówi ruda i sięga po butelkę.
     - Chcecie ją upić? – szepcze mi do ucha Nelly.
     - Coś w tym guście – stwierdzam – Masz coś przeciwko? – pytam, a blondynka posyła mi jedynie porozumiewawcze spojrzenie. Tak jak myślałem. Czyli zapowiada się wesoła, długa noc. Tylko kto ją potem będzie odprowadzał do domu? Jak to kto? Ja. Przecież zawsze tak się to kończy. Ale przynajmniej będzie co wspominać.
     - Twoja kolej Hope – oznajmia Nells, kiedy widzi, że jej siostra kończy opróżniać butelkę wina.
     - Pytanie czy wyzwanie? – pyta rudowłosa, gdy butelka zatrzymuje się skierowana w moją stronę.
     - Pytanie – odpowiadam bez namysłu i zamieniam się w słuch.
     - Tom… - zastanawia się przez chwilę – Czy w tym pomieszczeniu znajduje się osoba, która ci się podoba?
     Tego się nie spodziewałem. Kompletnie… Co ja jej teraz powiem? Jeśli to potwierdzę, to pomyśli, że mi się podoba, a to nie prawda. Kocham Nells, ale Hope nawet przez myśl to nie przejdzie.
     - Thomas? – strzela mi palcami przed oczami Nells.
     - Ach… - próbuję się ogarnąć.
     - Musisz powiedzieć prawdę – przypomina ruda z powagą.
     - Wiem – odpowiadam i biorę głęboki oddech – Tak, ta osoba jest tutaj – wypuszczam powietrze z płuc.
     Przeżyłem, ale teraz będzie tylko gorzej. Widzę na sobie wzrok całej trójki. Błysk w oku Hope jest nie do zniesienia. Tylko jej narobiłem nadziei, niedobrze. Za to blondynka patrzy na mnie ze śmiechem, pewnie wydaje się jej, że wreszcie zauważyłem to coś w jej siostrze.
     Pomimo zdziwionych min nikt o nic więcej nie pyta. Wykorzystuję ten moment i kręcę butelką. Wypada na Nells.
     - Wyzwanie – oznajmia uradowana. Też mi powód do radości. Znowu muszę coś wymyślać.
     - Może ty pójdziesz do Kevina? – pytam.
     - Nie! – protestuje – A poza tym zadania nie mogą się powtarzać – pokazuje mi język i zadowolona wychodzi do kuchni, by minutę później przynieść z niej pudełko czekoladowych lodów. Moje lody!
     - Kto ci pozwolił? – dziwię się.
     - Kevin – odpowiada wkładając porcję lodów do ust.
     - Jaki znowu Kevin?!
     - Nazwałam tak twoją lodówkę – oznajmia – Sam mnie do niej, a raczej niego wysłałeś - dodaje.
     - Że niby co? – otwieram szerzej oczy.
     - Nic. Poszłam jak kazałeś i Kevin powiedział mi, żebym sobie wzięła lody – mówi ze śmiechem i siada obok mnie na dywanie.
     - Ok. Nie wnikam już, ale mogłabyś się podzielić z innymi – stwierdzam, udając obrażonego.
     - To moje wyzwanie? – upewnia się blondynka.
     - Tak! – potwierdzam. Genialne! Sama sobie wymyśliła wyzwanie. Dobrze Nells, bardzo dobrze, tylko tak dalej.
     - James! – oznajmia wesoło, patrząc na chłopaka o bujnych lokach. – Pytanie czy wzywanie?
     - Pytanie – wybiera Jay.
     - Ok – Nells robi tajemniczy uśmiech – Tylko nie obraź się ok? – prosi, na co mój przyjaciel tylko twierdząco kiwa głową – Na pewno? Wiesz, nie chciałabym żebyś był na mnie potem zły albo coś w tym stylu…
     - Zapytasz wreszcie? – irytuje się James.
     - Ale obiecaj, że się nie będziesz gniewał. To dość prywatne pytanie.
     - Pytaj do cholery! – nie wytrzymuje Jay i z ciekawością w oczach wpatruje się w blondynkę.
     - Czy ty… - zawiesza głos – No wiesz… - posyła w jego stronę pytające spojrzenie.
     - Co?!
     - Lubisz placki? – wybucha głośnym śmiechem Nelly.
     Biedny Jay patrzy na nią z miną zbitego pieska.  Pewnie się spodziewał nie wiadomo jakiego pytania, a ona go całkiem nieźle przechytrzyła. Cała Nells.
     - Lubię w każdej postaci – odpowiada lokaty i chwyta za butelkę, by nią zakręcić. Jednak w ostatniej chwili zmienia zdanie i wstaje, by obdarować każdego z nas jakimś napojem. – Nie znudziła wam się już ta gra? – pyta.
     - Trochę tak – stwierdza Hope. Ja i Nelly jesteśmy tego samego zdania.
     - W takim razie zaczynamy kolejny etap imprezy! – oznajmia James i wybiega z mojego mieszkania.
     Czekamy na niego już od piętnastu minut i nic. Postanawiam sprawdzić, czy wszystko z nim w porządku. Schodzę po schodach i wpadam na niego przed drzwiami prowadzącymi do klatki schodowej. Niesie w rękach dwa wielkie pudła. Bóg wie, co on tam trzyma.
     - Co to? – dopytuję mierząc wzrokiem ciężkie kartony.
     - Zaraz zobaczysz… - odpowiada tajemniczo Jay i przekazuje mi jeden z nich.
     - Mam się bać?
     - Kto jak kto, ale ty nie powinieneś – stwierdza i udajemy się z niezidentyfikowanymi pudłami z powrotem do mojego mieszkania.



Jeszcze tylko jutro jakoś przeżyję i ferie! uhu ;D
Wreszcie się wezmę za bloga porządnie, bo teraz to aż wstyd... zaglądam raz dziennie, bo wciąż coś na głowie mam.. na szczęście 2/4 pytań do bierzmowania - zdane, dyskoteka - zaliczona. Teraz tylko ubłagać pana od geografii żeby nam przełożył spr na po feriach i bd alright ;3

Dziękuję jeszcze za nominację do The Versatile Blogger Award od nightmare.
Co by tu napisać...
1 Od trzech dni jaram się piosenkami z filmu "Rags" [np. klik]
2 W pokoju mam dwa plakaty: The Wanted i Tajemnice Domu Anubisa
3 Nie lubię historii, a na chemii i biologii chce mi się spać
4 Zjadłam dzisiaj 5 pączków i pół xD
5 Kiedy nie wiem co mam powiedzieć, mówię 'masło'
6 Znam na pamięć jedną piosenkę po rosyjsku xD [klik]

7 W czasie obiadu, śniadania i kolacji słucham radia Eska

To tyle ;>
Dziękuję jeszcze raz za wszystkie nominacje i przepraszam, że ostatnio zaniedbałam Wasze blogi i nie komentowałam , w ferie wszystko nadrobię.

Do następnego ;*


EDIT1: wbijajcie na http://time-for-magic.blogspot.com/ właśnie dodałam 1 rozdział ;)

poniedziałek, 4 lutego 2013

The Versatile Blogger Award 2

Tym razem nominowały mnie:
- Mia M
- Sykesówna

- Naile
- Julietta Parkes :3
- Jessica Jess
- florence †
- skaplikowana.

Bardzo Wam dziękuję za nominację! <3 Razem z poprzednimi to już 9! Nie wiecie jak mnie to cieszy, że tyle osób docenia mojego bloga i chociaż trochę go lubi ;)


Każdy nominowany blogger powinien wykonać wykonać kilka rzeczy:
- podziękować nominującego na jego blogu
- pokazać nagrodę Versatile Blogger u Siebie
- ujawnić 7 faktów dotyczących samego Siebie
- nominować 10 blogów, które jego zdaniem na to zasługują
- poinformować o tym fakcie autorów nominowanych blogów

20 faktów dotyczących mojej osoby [sorki, ale 49 bym nie wymyśliła XD]:

1. Moim ulubionym miejscem w szkole jest biblioteka [mmm... ciepełko <3]
2. Zbyt często kojarzę sławnych ludzi ze znajomymi ze szkoły :D
3. Kiedy zacznę błądzić po youtube potrafię na nim spędzić ponad 3 godziny
4. Nazywam zwierzęta przyjaciół, chociaż mają już imię [Z.Ł pozdrów kota Nathana ;P Louisa też... nie zapominając o Kondziu... zaraz... to przecież ten sam kot XD]

5. Kilka osób przez sagę Zmierzch nazywa mnie Nessie [co się dziwię... sama chciałam ;D w końcu ona ma Jacoba <3]
6. Najczęściej widzę godzinę 09:09 [zobaczysz go ;3 czasem się sprawdza]
7. Lubię angielski, kiedyś chciałabym zwiedzić Londyn albo tam zamieszkać
8. Przyjmę każdy zbędny autograf chłopców z The Wanted albo One Direction
9. Dzięki mnie moja przyjaciółki rozróżnia członków z boysband'ów z 8 pyt. chociaż za nimi nie przepada xd
10. Zespołem, który lubię najdłużej [już od 6 lat] jest Simple Plan
11. Od dwóch lat mam zamiar obejrzeć Avatar, ale jeszcze mi się to nie udało [wieczny brak czasu]
12. Mam dość zimy, kiedy nie ma śniegu w Święta i ferie, a jest kiedy trzeba chodzić do szkoły i o mało się nie zabijam na drodze -,-
13. Im mniej mam wolnego czasu tym więcej zamierzam zrobić [gdzie tu sens...? gdzie tu logika? -brak. a zapomniałam.. piszemy o mnie - to norma xD]
14. Lubię kaleczyć na gitarze ;D
15. Kiedy jestem sama w domu robię sobie konkurs karaoke XD
16. Jak mi się strasznie nudzi to przerabiam zdjęcia ze ślubów, filmów albo seriali i wstawiam tam twarze znajomych [potem dostaję za to niezły opieprz, ale co tam XD]
17. Nadużywam emotki "XD"
18. Nienawidzę piosenki "Nothing Else Matters" [źle mi się kojarzy, jak ktoś lubi to sorki]
19. Lubię melodramaty ;3
20. Dzisiaj w nocy będę oglądać film "Pod jemiołą" [tiaaa, już dawno po Świętach, ale tam gra 14-letni Burkely Duffield <3 - faaaazaaaa XD]

Tym razem nie nominuję nikogo, bo musiałabym nominować te same osoby albo te, które mnie nominowały, a tak można w nieskończoność xd

Teraz już szybko kończę, bo muszę się wreszcie zacząć uczyć pytań do bierzmowania -,-
Papa ;**
Do rozdziału ;>

niedziela, 3 lutego 2013

The Versatile Blogger Award



Nominowali mnie Ronnie
i Just XD. Bardzo Wam dziękuję za nominację! <3

Każdy nominowany blogger powinien wykonać wykonać kilka rzeczy:
- podziękować nominującego na jego blogu
- pokazać nagrodę Versatile Blogger u Siebie
- ujawnić 7 faktów dotyczących samego Siebie
- nominować 10 blogów, które jego zdaniem na to zasługują
- poinformować o tym fakcie autorów nominowanych blogów

7 faktów dotyczących mojej osoby:

1. We wrześniu skończę 16 lat
2. Uwielbiam ketchup [pizza musi być nim oblana w 99% xD]
3. Miejscem, które najbardziej mnie inspiruje jest łazienka
4. Nienawidzę, kiedy ktoś mi psuje grzywkę ^^
5. Od niedawna uwielbiam Tajemnice Domu Anubisa  
6. Tak naprawdę nie nazywam się Zuza, mam zamiar dać sobie tak na trzecie imię na bierzmowaniu
7. Chciałabym żeby kiedyś na podstawie mojego opo Wanted Christmas ktoś nakręcił film XD [wiem, że niemożliwe, ale co tam..]

Nominuję:
1 http://wearetheonestomakeachange.blogspot.com/
2 http://immorethanthis.blogspot.com/
3 http://likeasweets.blogspot.com/
4 http://story-the-wanted.blogspot.com/
5 http://warzone-opowiadanieothewanted.blogspot.com/
6 http://maybebadman.blogspot.com/
7 http://you-can-see-everything.blogspot.com/
8 http://marzeniasiespelniajatw.blogspot.com/
9 http://alltimelowthewantedstory.blogspot.com/
10 http://can-we-stop-this-for-a-minute.blogspot.com/

Jeszcze raz dziękuję za nominacje ;)
Nowy rozdział powinien się pojawić już w tym tygodniu, na razie zapraszam Was na nowego, drugiego bloga, którego zaczęłam prowadzić z przyjaciółkami http://time-for-magic.blogspot.com/
Do napisania ;**

sobota, 26 stycznia 2013

Holding on to a dream 3. Rodzina to coś, czym nigdy dla mnie nie byliście



     *
muzyka*

     W progu stoją moi rodzice. Kompletnie się ich nie spodziewałem. Nie tu i nie dzisiaj.
     - Nie zaprosisz nas do środka? – pyta ojciec retorycznie, a ja odsuwam się od drzwi robiąc im miejsce, by weszli w głąb mieszkania.
     - Radzisz sobie jakoś? – pyta szeptem matka, gdy widzi, że ojciec zadomowił się już w salonie.
     - Tak – odpowiadam obojętnie i gestem wskazuję jej na salon, by się tam udała, a sam zamykam drzwi.
     Kiedy wchodzę do salonu widzę jak ich wzrok obija się o pomieszczenie, tak jakby chcieli zeskanować go i przeanalizować całą jego zawartość podczas mojej krótkiej nieobecności. Jak widać im się to nie udało. Wymieniam z moim ojcem gniewne spojrzenie i siadam po przeciwnej stronie stołu na bujanym fotelu.
     - Po co przyjechaliście? – pytam otwarcie, patrząc na niezidentyfikowany punkt na dywanie. Naprawdę interesujący… Na pewno bardziej od słuchania negatywnych komentarzy na temat moich celów.
     Czuję na sobie ich wzrok, na pewno są zdziwieni, że tak zareagowałem na ich wizytę. Czego się spodziewali? Że ich uściskam i wszystko będzie w porządku? Sam ich przyjazd tutaj nic nie zmieni. Nie naprawią nim tego co mi powiedzieli.
     - Mamy dla ciebie prezent – oznajmia moja matka i wyjmuje z czarnej torebki, którą wcześniej miała przewieszoną przez lewe ramię niewielką kopertę.
     - Nie potrzebuję pieniędzy – powstrzymuję ją.
     - Ale to na urodziny – próbuje przekonać mnie ojciec. Odbiera żonie kopertę i kładzie ją na stolik.
     - Zabierzcie to z powrotem – mówię pewnie, choć szczerze mówiąc wciąż zastanawiam się czy jednak ich nie przyjąć. Pieniądz to pieniądz, zawsze się przyda. Jednak muszę zachować honor. Nie dam im się tak łatwo przekupić. – Tylko po to przyjechaliście? – upewniam się.
     - O czym ty mówisz synu? – pyta ojciec i szerzej otwiera oczy.
     - Myślicie, że to wszystko naprawi? – pytam. – Nie jestem łatwym dzieciakiem, który podporządkuje się każdemu za parę groszy. Nie ważne ile jest w środku – rzucam obojętne spojrzenie w stronę stolika z ”prezentem” – Mam swoje oszczędności i nie potrzebuje jałmużny – dodaję zaciskając pięści.
     - Ależ to nie je…
     - Nie interesuje mnie to – przerywam matce, w pół słowa. – Jeśli myślicie, że w ten sposób mi pomożecie, to się grubo mylicie.
     - W takim razie co mamy zrobić? – pyta bezradnie.
     - Nic – odpowiadam i zastanawiam się przez moment – Teraz jest już za późno, nie wykorzystaliście swojego czasu, kiedy jeszcze go mieliście.
     Ojciec wstaje z kanapy, zabiera kopertę i opuszcza moje mieszkanie bez słowa. Za to matka jedynie patrzy na mnie z wyrzutami sumienia.
     - Przepraszam – odzywa się przerywając głuchą ciszę panującą w pomieszczeniu i również je opuszcza. Odprowadzam ją do drzwi, przy których się zatrzymuje. – Powodzenia w szkole – dodaje na pożegnanie i wychodzi.
     Nawet zapomniała o tym, że jest sierpień i są wakacje.
     Wracam do salonu i włączam telewizję. Nie interesuje mnie o czym debatują politycy. W głowie wciąż mam tysiąc myśli, przewijających się od kilkunastu minut tam i z powrotem. Po co oni przyjechali? Żeby mnie sprawdzić? O co im chodziło? Na pewno nie pofatygowali się tutaj, żeby złożyć mi życzenia. Chcieli dać mi prezent, nie mówiąc przy tym nawet najprostszego „sto lat” albo „wszystkiego najlepszego”.
     Bawię się pilotem, aż w końcu zrezygnowany wyładowuję się i rzucam nim o podłogę. Nie żeby mi to w jakiś sposób pomogło, może jedynie dałem minimalnie ulżyć dzięki temu moim nerwom. Jestem słaby. Nie próbuję nawet sobie tego wmówić, to przecież prawda, której nie mogę zaprzeczyć. Zrozpaczony chowam twarz w dłoniach, mając nadzieję, że dzięki temu chociaż na moment zniknę.
     Wszystko na marne. Nie zniknąłem, moje problemy też nie.
     Próbując o niczym nie myśleć udaję się do kuchni, żeby zaparzyć sobie kawę. Jej aromatyczny zapach przyprawia mnie o dreszcze. Kiedy piję ostatni łyk czuję się orzeźwiony i pobudzony do działania. Ciekawe na jak długo pozostanę w tym dość pozytywnym stanie.

     Kiedy widzę na zegarze godzinę siedemnastą, biorę szybki prysznic i przebieram się w coś bardziej odświętnego od mojego poprzedniego stroju. Czarne, rzadko noszone spodnie i biała koszula wydają się być odpowiednim wyborem. Wiążę luźno krawat i poprawiam kołnierz. Wyglądam ok. Patrzę na zegar nad lodówką. Za dziesięć minut wybije osiemnasta. Uśmiecham się pod nosem, Nells miała rację. Chyba wreszcie się trochę rozerwę i wyluzuję.
     Mija pięć minut. Słyszę pukanie do drzwi, to na pewno Nelly i Hope. Od czasu kiedy tu mieszkam umówiłem się z moją przyjaciółką, żeby nie dzwoniła tylko pukała. Dzięki temu zawsze chętniej chodzę otwierać drzwi, bo wiem, że czeka mnie spotkanie z kimś wyjątkowym.
     - Wszystkiego najlepszego! – wita mnie blondynka i rzuca mi się na szyję.
     Jej ruda siostra patrzy na mnie z zalotnym uśmiechem i wręcza mi prostokątny przedmiot, oklejony kolorowym, ozdobnym papierem.
     - Dzięki – odpowiadam zniekształconym głosem. To przez mocny uścisk Nells.
     - Och, Tom! – mówi radośnie moja  niewysoka przyjaciółka i patrzy na mnie z błyskiem o oczach – No to tak… - bierze głęboki oddech – Zdrowia, szczęścia, pomyślności! Życzę ci, żeby spełniło się każde twoje najskrytsze marzenie! Nie ważne ile ich masz! Każde z osobna, bo na to zasługujesz! Jesteś wyjątkowym człowiekiem, moim najlepszym przyjacielem. Dziękuję ci za to! – znowu mnie przytula – Sto lat! – uwalnia mnie z uścisku – Ewentualnie dwieście – dodaje ze śmiechem.
     - Dziękuję Nells, jesteś kochana – całuję ją w czubek głowy i zapraszam gestem ręki do środka moich gości.
     Hope jest szybsza i nawet się nie orientuję, kiedy rudowłosa zajmuje miejsce u szczytu stołu. Szkoda. Myślałem, że to mój dzień i ja będę tam siedział, a naprzeciwko mnie Nelly… No, ale co poradzę. Była pierwsza. Rzucam okiem w stronę blondynki, która jak się okazuje nie może rozwiązać jednego ze swoich adidasów. W końcu zrezygnowana buntuje się sznurówkom i zdejmuje but używając siły.
     Ja w tym czasie odpakowuję prezent od Hope. Przesadziła. Kupiła mi nowiutkiego iPad’a.
     - Nie mogę tego przyjąć – oznajmiam i kładę pudełko na stole przed dziewiętnastolatką.
     - To prezent – stwierdza i przesuwa go w moją stronę.
     - Mówię poważnie Hope. Dostałem już gitarę od Nells, która też na pewno była droga. Spróbuj się postawić na moim miejscu… jak ja się wam zrewanżuję? Nie mam czym – wyznaję z żalem i chwytam się za głowę.
     - Tom… wystarczy, że jesteś. Możemy na ciebie liczyć i nigdy nas nie zawodzisz – mówi z powagą, patrząc mi w oczy – A gitara się nie liczy, bo jest używana. Nie ma gadania… to prezent, a prezenty nie podlegają zwrotowi - nie odpuszcza.
     - Ok. Przyjmę go, ale zawsze będzie do waszej dyspozycji – odpowiadam i tym samym sprawiam, że na twarzy rudowłosej pojawia się uśmiech.
     Mimo woli odwracam się i widzę blondynkę, która trzyma w rękach niewielkie, czerwone pudełeczko. Wręcza mi je i szepcze do ucha.
     - To taki dodatek do gitary – oznajmia – A iPad’em się nie przejmuj, Hope dostała go od firmy naszego ojca, za udział w jakiejś reklamie. Nie jesteś nam nic winny – dodaje.
     - Dzięki za info… - nie dokańczam, bo słyszę dźwięk otwieranych drzwi.
     Do salonu wparowuje Jay ze zgrzewką napojów nie tylko bezalkoholowych w jednej ręce i reklamówką pełną ciastek w drugiej.
     Jay McGuiness to mój przyjaciel, nie aż tak bliski jak Nelly, ale mogę z nim pogadać na typowo męskie tematy, którymi moją przyjaciółkę raczej bym zanudził niż zainteresował. Jego głowę zdobią tysiące loków, które tworzą małe pierścienie, a oczy mają kolor morskiej bryzy.
     - Impreza zaczęła się beze mnie?! – pyta urażony i opada na fotel.
     - No co ty! – protestuje Nells – Przyszłyśmy może pięć minut temu. Na razie niczego nie straciłeś – dodaje ze śmiechem.
     - Zapomniałbym… - gwałtownie wstaje i podchodzi w moją stronę – Najlepszego stary! – ściska mnie po przyjacielsku, a potem kładzie na stole prowiant, który przyniósł.
     Z reklamówki wyjmuje paczkę ciastek i miniaturowy tort, o przekątnej kilkunastu centymetrów. Wbija do niego kilka symbolicznych świeczek, a potem stawia go przede mną.
     - Pomyśl życzenie – nalega Hope i uśmiecha się szczerze.
     Posyłam krótkie spojrzenie w stronę mojej blond przyjaciółki. W głowie mam tylko jedno pragnienie - być z nią, ale nie mogę tego chcieć. Ona kocha Nathana.
     Nagle na myśl nasuwa mi się całkiem absurdalne życzenie. Wiem, że nie powinienem o to prosić, ale moja podświadomość mnie do tego zmusza…


Dobry wieczór ;3
Coś wyczuwam dużo ogłoszeń parafialnych..
1.Mia M mianuję Cię moim opowiadaniowym jasnowidzem xD
2.Dziękuję za 10 kom. pod poprzednim rozdziałem i ponad 18tyś. wyświetleń! Magia! Kocham Was! <333
3.Taka mniej pozytywna informacja - rozdziały teraz będą o wiele rzadziej ;/ drugie półrocze się zaczyna, koniec gimnazjum wypadałoby oceny poprawić [znaczy wg mnie nie, ale moich rodziców tak -,-], ale dobrą wiadomością w tym jest to, że od 11 [dopiero ;<] lutego będę miała ferie i może uda mi się napisać kilka rozdziałów do przodu [mam nadzieję^^]
4.Tu powinno być coś co pewnie zapomniałam -,-
5.Jak ktoś chce to mogę polecić jego bloga na fanpage'u (Jedno słowo a mówi tak wiele) na fb, to niech zostawi linka (; [ponad 4 tyś like'ów to zawsze szansa, że ktoś wpadnie ;)]
6.Byle do ferii ;>
7.Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam
8.Jak się komuś nudzi to niech pisze do mnie na gg:
43221324 albo na tt: @zuza_tomlinson
9.Teraz już serio koniec
10.Myślę, że w ferie coś się tu pojawi, chociaż bd próbować wcześniej
11.Papa ;**
                        

wtorek, 15 stycznia 2013

Holding on to a dream 2. Wszystkie ciężkie myśli będą chciały Cię przytłoczyć, ale nie dzisiaj


     *muzyka*


     Pierwszy raz udaje mi się zagrać bez ani jednego błędu. Widać postępy, a raczej słychać. Nelly chyba też to zauważyła, bo cała promienieje ze szczęścia.
     - Wiedziałam, że w końcu ci się uda! – chwali mnie uradowana blondynka – W nagrodę możesz ją sobie zabrać do domu – dodaje wskazując na gitarę w moich rękach.
     - Żartujesz? – dziwię się i posyłam jej pytające spojrzenie.
     - Nie. Przyjmij ją jako prezent. Jutro masz urodziny, pamiętasz jeszcze? – pyta.
     - Nawet mi nie przypominaj… - odpowiadam z żalem w głosie.
     Dwudzieste urodziny. Koniec bycia nastolatkiem. Z czego mam się niby cieszyć?
     - Nie będzie aż tak źle – pociesza mnie Nells – Trochę się zabawisz, to nawet dla ciebie wskazane. Ostatnio chodzisz jakiś taki… przybity – stwierdza i próbuje nawiązać ze mną kontakt wzrokowy, ale jej to uniemożliwiam i spuszczam głowę na dół – Tom, co się stało? Przecież widzę, że coś jest nie tak – próbuje ze mnie wyciągnąć informacje.
     - Wszystko w porządku, nie martw się – przekonuję ją i mocno przytulam – Dziękuję za gitarę – dodaję i chowam instrument do czarnego pokrowca.
     Nagle drzwi pokoju gwałtownie się otwierają, a naszym oczom ukazuje się niewysoki blondyn o szarych tęczówkach. To Tyler, brat Nelly. Przygląda się nam z cwaniackim uśmieszkiem, podpierając o framugę drzwi.
     - Co robicie? – pyta  i unosi jedną brew.
     - Nie interesuj się – odpowiada z irytacją jego siostra i uwalnia się z moich objęć.
     - Czyli tak jak myślałem… - mówi tajemniczo i się odwraca, by chwycić za klamkę.
     - Co takiego powstało tym razem w twojej chorej wyobraźni?! – wybucha Nells, aż jej źrenice się rozszerzają.
     - No wiecie… - spogląda na nas przez ramię – Robicie nieprzyzwoite rzeczy… - oznajmia, a ja otwieram usta ze zdziwienia. Wiem, że nigdy specjalnie mnie nie lubił, ale żeby coś takiego odwalać? Tego się po nim nie spodziewałem.
     - Porąbało cię?! – pytam podniesionym tonem.
     - Stary! – próbuje mnie uspokoić Tyler – Wyluzuj… wystarczy, że przekonasz moją siostrzyczkę, żeby zajęła się niewielkim stosem naczyń po obiedzie – dodaje, a ja ze współczuciem patrzę na Nells.
     - Nie będę za ciebie odwalać roboty gówniarzu! – krzyczy blondynka, a ja obejmuję ją ramieniem.
     - Czyli doliczamy jeszcze obrażanie mojej osoby… - zamyśla się przez moment i dodaje – To skoczę po kilka brudnych szklanek do mojego pokoju.
     Wychodzi, trzaskając ze śmiechem drzwiami.
     - Debil – syczy przez zęby Nelly i próbuje ukryć twarz w mojej koszuli.
     - Ej, mała – szepczę, a ona przygląda mi się z pytającym wzrokiem – Nie przejmuj się nim. To tylko zbłąkany nastolatek, próbuje zwrócić na siebie uwagę. Kiedyś mu przejdzie.  – próbuję ją pocieszyć.
     - Kiedyś pewnie tak… - odpowiada zrezygnowana szesnastolatka.
     - Na pewno – zapewniam ją i wstaję z kanapy – Powinienem już iść – stwierdzam i patrzę na zegarek, jest kilkanaście minut po dziewiętnastej – Jeszcze raz dzięki za gitarę – mówię i lekko się uśmiecham i podchodzę do drzwi, ale w ostatniej chwili się odwracam – Na serio nie żartowałaś i mogę ją wziąć? – upewniam się szeptem, wskazując na instrument, który mam przewieszony przez lewe ramię.
     - Jasne, że tak! – potwierdza Nells – Zaczekaj! – woła, gdy naciskam na klamkę. Wstaje gwałtownie z kanapy i zaczyna przeczesywać zawartość jednej z szuflad jej biurka.
     Ja w tym czasie lustruję wzrokiem jej pokój, nie wiele się zmienił od czasów dzieciństwa. Ściany nadal mają ciepły, pomarańczowy odcień, a zestaw karmelowych mebli wraz z czarno białym dywanem we wzór szachownicy zdaję się tworzyć nierozłączną całość. Zawsze lubiłem to miejsce, biła od niego jakaś nieopisana pozytywna energia, do której mnie tak ciągnęło. Teraz wiem, że ta energia należy do Nelly.
     - Obiecałeś, że się zastanowisz – odzywa się moja przyjaciółka i macha mi przed oczami ulotką dotyczącą przesłuchania.
     Szukają młodych talentów. To chyba nie dla mnie. W tym biznesie trzeba mieć naprawdę dużo charyzmy, żeby ktoś zwrócił na ciebie uwagę. Jednak główne hasło na reklamie głosi Daj się usłyszeć! Wzbudza to we mnie zainteresowanie. Nie potrafiłbym przekonać do siebie ludzi głupim gadanie, ale głosem… jestem gotowy spróbować. Tylko czy to ma w ogóle jakiś sens? Takich jak ja będzie tam wielu, a szanse na to, że wybiję się ponad poziom są tak małe, że aż niewidoczne.
     - I tak właśnie zrobię – odpowiadam i chowam ulotkę do kieszeni jeansów.
     - Mam nadzieję, że słusznie postąpisz – mówi Nelly z nieukrywaną nadzieją w głosie. Wiem, że bardzo by chciała, żebym spróbował.
     - Ja też – odpowiadam.
     Nells odprowadza mnie do drzwi i na pożegnanie całuje w policzek. Takie zachowanie musi dość dziwnie wyglądać - tak jakbyśmy byli parą albo coś w tym stylu. W ostatnim czasie coraz bardziej zaczyna mnie to dobijać. A bardziej fakt, że sprawia to tylko takie wrażenie, a w rzeczywistości nie jest prawdą.
     - Do jutra – żegnam się – Przyjdźcie wcześniej to pogadamy.
     - Wcześniej nie mogę, muszę czekać aż rodzice wrócą z pracy – mówi blondynka z żalem i odwraca się, by sprawdzić czy ktoś nas podsłuchuje – Zgubiłam klucze, a nie mogę zostawić otwartego domu – wyznaje szeptem.
     - A Hope? – pytam. Przecież ktoś oprócz jej rodziców i niej samej musi mieć zapasowe klucze.
     - Na nią nie mogę liczyć… jest jeszcze gorsza niż Tyler, a poza tym te klucze były wspólne. Mam szczęście, że się jeszcze nie zorientowała, że zniknęły – żali się blondynka ze smutkiem. Nagle unosi do tej pory opuszczoną głowę i niepewnie się uśmiecha – Ale co ja ci będę opowiadać o swoich problemach, na pewno masz dość własnych – stwierdza.
     - Teraz nie ma ludzi bez problemów – podsumowuję – No ale, mówi się trudno… do zobaczenia jutro.
     - Cześć – mówi Nells i zamyka za mną drzwi.


     4 sierpnia, niedziela   

     Jeszcze pięć minut i wstaję. No ok, dziesięć. Ewentualnie piętnaście, ale po co mam się spieszyć? Dzisiaj moje urodziny i mam prawo robić co mi się podoba. Stary nawyk z dzieciństwa: mój dzień - wszystko mi wolno. Przecież już od dawna nie mam żadnych ograniczeń. Stale o tym zapominam…
     Przeraźliwy dźwięk budzika rozbrzmiewa nagle na parapecie okna w moim pokoju. Cholera, zapomniałem go wyłączyć. Leniwie podnoszę się z pozycji leżącej i przecieram zaspane oczy. Pierwszym co widzę jest wytapetowany sufit, potem przenoszę wzrok na ściany w kolorze budyniu waniliowego z kilkoma obrazami po lewej i oknem po prawej.  Mrużę oczy i próbuję dojrzeć zegar wiszący naprzeciwko mojego łóżka. Jest piętnaście po dziesiątej.
     Przez kilka minut jakbym był zahipnotyzowany w jakimś transie, gapię się przez okno na ptaki w gnieździe. Takie widoki to plusy mieszkania na trzecim piętrze… chociaż jakby się zastanowić, to ktoś mógłby to wziąć za minusy. A zresztą… to nieistotne.
     Zwlekam się z łóżka w żółwim tempie i podchodzę do szafy, by zabrać z niej jakieś ubrania. Wybór pada na T-shirt z napisem YOU CAN'T ARREST ME, I'M A ROCKSTAR i niebieskie, rozdarte na kolanie jeansy, które moja babcia pewnie uznałaby za nadające się do wyrzucenia, albo w najlepszym wypadku do zszycia.
     Po wykonaniu ciągu porannych czynności udaję się do kuchni, żeby przygotować sobie coś do zjedzenia. Smażę naleśniki, wygwizdując przy tym podłapaną z radia melodię. Kiedy są już gotowe, z pełnym talerzem rozsiadam się przed telewizorem. Jednak nie jest mi dane na spokojnie zjeść ten posiłek. Ktoś zaczyna niecierpliwie dzwonić do drzwi. Zirytowany odkładam moje śniadanie na szklany stolik i podchodzę do drzwi wejściowych. Po drodze przeglądam się w lustrze wiszącym na ścianie w holu. Lepiej wiedzieć jak się wygląda, niż się potem wstydzić.
     Nikogo nie zapraszałem, więc kto to może być? Moja niewielka, urodzinowa impreza zaczyna się dopiero o osiemnastej. Niewielka, bo w wąskim gronie, składającym się z samych znajomych.
     Otwieram drzwi, nie patrząc uprzednio przez wizjer i doznaję szoku, gdy widzę kto okazuje się być moim gościem, a bardziej gośćmi…    


Hej ;3
Chyba tydzień nie dodawałam.. ale dzisiaj nie poszłam do szkoły, bo miałam kolędę i jest. Taki trochę nudny, ale to początki dopiero xd

Dedyk dla wszystkich czytelników, a w szczególności dla takich zacnych ;D osób jak:
- Claudia Xyz
- Just XD
- Marlena
- Mela
- Nadia
- Patrycja
-
Nightmare.
- Katy
- Ancysko
- flo


btw. Dziękuję za ponad 17 000 wejść!
Kocham Was <33
Do następnego ;];*